Wczoraj wybraliśmy się z synem na męską wyprawę…
Obok naszej kamienicy są wielkie roboty budowlane i jest tam mnóstwo ciężkiego sprzętu. Koparki, wywrotki, spychacze, czyli wszystko to, co syn uwielbia najbardziej (na kopary mówi pała). Siedliśmy razem na schodach jakiegoś sklepu, on z soczkiem, a ja z puszką coli. Podziwialiśmy te wszystkie maszyny, których praca wydawała się niemal tańcem. Syn był zachwycony, a ja pomyślałem sobie jak dumny jestem z mojego synka i jakim wielkim szczęściarzem jestem, że on jest.
Zawsze chciałem zostać ojcem i teraz nim jestem, i wiecie, tego uczucia nie da się do niczego porównać, umyka wszelkim określeniom, tak bardzo jest to piękne.
Dzisiaj też byliśmy zobaczyć kopary mimo, że było strasznie zimno, ale uwierzcie warto było…
Jak długo będą te roboty, tak będę wraz synem na nie chodził, bo jego widok tam wart jest wszystkiego ![]()
