A teraz… Czas na cz. 3. Doszliśmy do osób dorosłych. I tu się zaczyna górka, a więc…
Jak to jest z grami komputerowymi, gdy się jest dorosłym mężczyzną???? A no nie bez powodu mówi się, że faceci to duże dzieci i coś w tym jest… A więc nie trudno dojść do wniosku, że słabość do gier nie znika z wiekiem, a przynajmniej nie u każdego. Problem polega na tym, że powiedzmy 25-latkowi nie
można po prostu powiedzieć „nie wolno”. To na pewno nie zadziała, a w przypadku 98 procent zadziała dokładnie na odwrót. No więc co robić ? Po pierwsze musimy sobie uświadomić, że ma prawo do tego…
Wiem jak to brzmi i, że się wielu z was to nie podoba, ale fakt jest faktem, ma prawo i nie można mu tego odebrać, ALE……. i tu jest moment, w którym musimy przejrzeć listę spraw. Powiedzieć, że ma się prawo do czegoś, jest łatwo. Trudniej stwierdzić, że jak się ma do czegoś prawo, to się z tym wiąże
odpowiedzialność. I tu dochodzimy do ważnego punktu: kiedy i w jakich okolicznościach mam do czegoś prawo, w tym wypadku do grania na komputerze.
Na początek powiedziałbym, że mogę siąść do komputera tylko i wyłącznie w przypadku, gdy zrealizowałem wszystkie swoje zadania (mam na myśli te
podstawowe). I drugi punkt: mogę zacząć grać na komputerze i w ogóle oddawać się jakimś przyjemnościom, jeśli moja rodzina, każdy jej członek, nie odczuwa braku relacji ze mną. Innymi słowy, zawsze dobro drugiego jest ważniejsze od moich przyjemności… Myślę, że to zrozumiałe i nie wymaga zbyt wiele komentarza. Po prostu, jeśli realizuję się jako ojciec i mąż oraz nadążam ze swoimi obowiązkami, to na koniec dnia mam prawo siąść i sobie zagrać. Tutaj jednak dodam, że jeśli ograniczamy się tylko do takiej rozrywki jaką jest komputer, to też nie jest ok. Ja niestety mam taką tendencję, że jak coś mi się spodoba, to bym tylko przy tym siedział (myślę że nie ja jeden). Ciężko mi się kontrolować. Nawet może mogę sobie powiedzieć, że nadążam z zadaniami, ale fakt, że każdą wolną chwilę przeznaczyłbym na granie w jakąśtam grę, świadczy niestety o braku dojrzałości z mojej strony. Jakąkolwiek użyję argumentację, to ciągle siedzenie przed komputerem nie jest ok. W sumie wystarczy to jedno słowo: odpowiedzialność. Słowo klucz do właściwego zarządzania odpoczynkiem. Czasami jest łatwiej uciec przed komputer niż
pogadać z żoną… smutne ale prawdziwe. Każdy ciekawszy rodzaj odpoczynku wymaga więcej od nas samych. Komputer jest w sumie łatwą formą odpoczynku, choć na pewno niepozbawioną zalet (nie ma to
jak trochę postrzelać, kiedy się jest zestresowanym i zmęczonym).
A więc reasumując, odpowiedzialne korzystanie z komputera jest jak najbardziej dozwolone, nikt nie ma prawa wmawiać mi w jaki sposób mam odpoczywać. To jest mój wolny czas i ja robię z nim, co chcę. Musimy jedynie pamiętać, żeby korzystać z dobrodziejstwa, jakim może być komputer w sposób odpowiedzialny i zrównoważony.
