Dowód

„Wiara i rozum to dwa skrzydła, na których człowiek wznosi się do Boga”.

Rzucam wyzwanie – udowodnić istnienie Boga. W końcu ile można wierzyć po omacku? Czas na trochę wytchnienia w jasności umysłu.

Na pierwszy rzut oka oczywista jest równość braku dowodu na istnienie Boga oraz braku dowodu na Jego nieistnienie.

 

Przyjrzyjmy się temu bliżej:

 

Pseudo-dowód na niestnienie Boga – „Boga nie widać, nie słychać, czyli Go nie ma.”

Bóg to Bóg, nie stworzenie, nie ktoś kogo można mierzyć czy doświadczać ludzkimi kryteriami. Argument o braku doświadczenia zmysłowego Boga nie przemawia do mnie. W końcu nawet brak doświadczania zmysłowego jakiegoś człowieka nie świadczy o jego nieistnieniu (kiedy nie ma przy mnie mojego Męża, nie znaczy to, że nie ma go wcale; nie słyszę go, nie widzę i nie mogę dotknąć, a on jest po prostu w pracy czy gdziekolwiek indziej), a co dopiero kiedy mówimy o Istocie, delikatnie mówiąc, z innego świata…

 

Poza tym nie przychodzi mi do głowy żaden inny dowód na nieistnienie Boga.

 

A co jest dowodem na Jego istnienie?

To, że właśnie piszę tego bloga, bo to oznacza, że żyję, więc ktoś mnie stworzył. Wybaczcie mą szczerość, ale NIE WIERZĘ w to, że jestem przypadkiem.

Nie wierzę również w to, że cały ten PIĘKNY (Boże, JAK PIĘKNY!!!) świat, kosmos, mikrobiologia, cud życia, różnorodność organizmów, kunsztowność owadów, budowy i działania oka, mózgu, mięśni, wschodów i zachodów słońca,… 5 stron później (bo mogłabym tak wymieniać), jest dziełem przypadku, bądź wynikiem działania jakichś TYLKO praw rządzących tym światem. Bo ostatecznie, a raczej początkowo, Ktoś te prawa wymyślił. (Ale Geniusz!).

 

Nawet jednak, gdyby prawa też powstały z czegoś jeszcze innego, to skąd wzięła się materia? Zawsze coś musiało być na początku, a że nie można tak w nieskończoność zwalać początku na coś innego, to musi za tym czymś stać Ktoś. Istota absolutna, która początku mieć nie musiała, ani znikąd się brać nie miała potrzeby, bo właśnie tym się różni od wszystkiego co znamy, że Bogiem jest. Czyli, jak mówi Katechizm Kościoła Katolickiego (nota bene bardzo pożyteczna lektura), Samoistnym Bytem. Istniejącym samym z siebie. Tak to tylko Bóg potrafi, dlatego Go Bogiem nazywamy. Zerknijmy co na to Biblia: „Jestem, który Jestem”. Pasuje. Albo „Jestem Alfą i Omegą. Początkiem i końcem”. Też pasuje.

 

A gdyby ktoś szukał dowodu bardziej naukowego, takiego śladu zostawionego przez Boga dla nas, jak liścik od kochającej osoby, która wyjechała, to polecam dowiedzieć się więcej o Chuście z Manoppello. Można też zerknąć do Turynu, Lanciano, Guadalupe.

Dla spragnionych szczegółów polecam:

http://www.manoppello.eu/

 

Dodaj komentarz