Chciałbym się z wami podzielić moim niedawnym odkryciem…
Otóż w marcu powróciłem do gry w paintball. Większość z was pewnie wie, o co idzie w tym sporcie (zasady są bardzo proste, skierować lufę w stronę przeciwnika i trafić go kulą z farbą) . No co z tego, zapytajcie…. wróciłem i już, to się cieszę… A no właśnie… Cieszę się, to jest za mało powiedziane. Ja wróciłem do życia!
Zaraz, chwila, to po co te wcześniejsze wpisy o tym, że małżeństwo to moja pasja, że rodzina i w ogóle pełen czad i nic do życia więcej nie trzeba? Otóż po raz kolejny odkryłem, że właśnie trzeba. TRZEBA i wykrzyczę to ile razy chcecie. Prawdą jest, że moja żona i moje dzieci są największą radością życia i nigdy nie zaprzeczę, nigdy się tego nie wyprę!! Ale… Pasja, moja pasja (tak w ogóle to już chyba o tym pisałem TU i wydaje mi się, że się będziecie ze mnie śmiać, że najpierw coś piszę, a potem to odkrywam. Cóż, możecie mieć ze mnie beke ale ja naprawdę to na nowo odkryłem i się dzielę).
Miałem ostatnio raczej ciężki okres w życiu i przyznam, że kompletnie nie dbałem o siebie. Możecie to uznać za jakąś formę samokrytyki. Doprowadziłem się do stanu, że zasypiałem w pracy, a to nigdy nie jest ok.
Swoją drogą musiało to uroczo wyglądać, jak odlatywała mi głowa do tyłu na próbie. (Tak przy okazji, czy ja coś wspominałem, że jestem muzykiem?) Będąc już w na skraju wytrzymałości, przyszła mi myśl, żeby wrócić do mojego ukochanego sportu (cały czas dziękuję Bogu, że mi to podrzucił bo bym
chyba się zajechał). I wiecie co, pojechałem… Poznałem nowych wspaniałych ludzi, poczułem świst kuli przy uchu, biegałem, strzelałem, walczyłem, przegrywałem i wygrywałem, aż wreszcie poczułem, że naprawdę żyję, że moje serce faceta bije mocno, że każda moja cząsteczka cieszy się, bo jestem we właściwym miejscu i o właściwym czasie, że przynależę do grupy ludzi, którzy czują to samo. Znalazłem miejsce, gdzie moje serce, męskie serce, może się sprawdzić w ogniu bitwy (i nikt nie ginie, może parę siniaków się zarobi). To jest moja pasja i mam wspaniałą żonę, która to rozumie. Pasja która porusza, pasja która prowadzi, pasja która daje siły by na codzień być tym, kim chcę. Panowie, życzę wam tego i wierzę, że każdy z was coś takiego ma. To jest ten specjalny czas, gdzie serce mężczyzny ma szansę wzbić się do lotu….
Może patetyczne, może się powtarzam, ale to mnie aż wciska w fotel, gdy myślę, co się ostatnio stało ze mną. Brakowało mi tego elementu w mojej układance. Stawiam tezę… Nie można być dobrym facetem bez pasji… Zabijcie mnie, ale tak uważam (jak ktoś jednak chce spróbować mnie załatwić to zapraszam na pole paintballowe, wyjaśnimy wszystko).
Janusz
