Po co nam gwiazdy?

Nie mam na myśli tych na niebie, bo te są nam potrzebne bez dwóch zdań. Z ich też powodu zamierzam się wkrótce na wieś przeprowadzić, gdzie miejskie światła nie tłumią ich blasku. Takie gwiazdy są nam potrzebne do romantyzmu letnich nocy, kiedy leżymy na trawie i wpatrujemy się w niebo. O ile nie gryzą komary (na szczęście wymyślono okna dachowe…).
Mam natomiast na myśli gwiazdy w sensie: celebryci. Nie uważam, że są nam potrzebni. Oczywiście w sensie idoli, bo życie każdego człowieka jest potrzebne – celebryty również. Ale w sensie idoli: po co nam gwiazdy – celebryci – idole? Niepotrzebni. Szkodliwi. Tak uważam. Wielu ludzi czyta o nich regularnie w gazetach. Po co? Żeby się na nich wzorować? Porównywanie jest złe, prowadzi do
a) kompleksów – bo jestem gorszy (nie tak piękny, nie TAK ubrany, etc.)
b) pychy – bo jestem lepszy (nie tak głupi, nie TAK ubrany. O ironio!)
A jednak… czytają (nie mogę przecież powiedzieć “czytamy”, bo ja nie czytam).
Zastanówmy się dlaczego. Nie. Raczej: zastanówcie się dlaczego. Wy – którzy czytacie.
A ja przedstawię to, co się z tym wiąże:
Kreujemy swe życie według gwiazd (na szczęście nie gwiazd w sensie horoskopu, choć sens który mam na myśli też nie jest na szczęście). Celebryci wpływają na nas! Oni kreują trendy. No. I tu dochodzimy do punktu wyjścia – tytułu blogu. Ha, właśnie! Dzisiejszy świat jest zawirowany, stanął na głowie. Ale myśli, że nie stanął, bo wpatrzony jest w gwiazdy, które też na głowie stanęły.

Reasumując powyższą wypowiedź, wielu z nas myśli tak jak myśli, bo uwierzyli w to, co mówią Ci, którzy kształtują światopogląd dzisiejszego świata (nazwałam ich umownie gwiazdami-celebrytami). Dzieje się to rzecz jasna głównie przez media, które wielką inwazją wkroczyły w przestrzeń naszego życia. Gazety, telewizja, radio, internet, plakaty, reklamy. Wszystko to atakuje nas każdego dnia. Żeby się od nich odciąć całkowicie, trzeba by było zamieszkać na wsi (co, jak już wspominałam, ja akurat zamierzam uczynić), wyrzucić wszystkie odbiorniki radio-telewizyjne (przemyślę), komputer ewentualnie zostawić, ale bez łącza (oj, to nie dla mnie) i nie wychodzić z domu (tego na pewno nie zamierzam). Jak widzicie – nie da się od nich odciąć. Tak więc – media nas atakują i nie możemy nic na to poradzić. Ale możemy bronić się przed tym atakiem. Wiele osób się nie broni, tylko pochłania to, co te media nam wciskają. I tak właśnie kreują się trendy.
A teraz pomyślmy trzeźwo. Czy to, co oferują nam media jest dla nas dobre? Jeśli miałoby być dobre, to media musiałyby być
– nieskończenie mądre
– pragnące naszego szczęścia
– przez swą nieskończoną mądrość, wiedzące co dla nas jest szczęściem

A taki jest tylko… uwaga, uwaga!!!

 

BÓG

 

O tym kim On jest, jaki jest i czy w ogóle JEST,  już wkrótce…

Dodaj komentarz