Ferie, ferie i po feriach

Ferie zimowe za nami. Dzieci wypoczęte, w przeciwieństwie… do mnie. Ale zadowolona jestem 🙂 i szczęśliwa. Bo nasze pociechy tryskają zdrowiem i energią. Jest radość.

Nasza ostatnia wycieczka do lasu była bardzo udana. Znaleźliśmy nowe powalone drzewo i dzieciom tak się spodobało, że okrzyknęły to miejsce mianem “lasowego plac zabawu” (zwrot autorstwa naszej Czterolatki) czyli leśnego placu zabaw. Spędziliśmy tam nieco więcej czasu, bo drzewo służyło za obiekt do ćwiczeń akrobatycznych.

 

Potem poszliśmy sprawdzić czy w naszej kryjówce nadal jest nasz skarb, a wracając spłoszyliśmy myszołowa (kto widział w naturze jakiegoś ptaka drapieżnego, wie że to spotkanie niezwykłe, pełne tajemniczości i dostojeństwa).

A wiecie co tym razem było przynętą w wyciągnięciu dzieci z domu? Zbieranie śmieci. Zabrałam ze sobą wielki foliowy wór, mając ambicje posprzątać trochę nasz lokalny las, ale nie doszliśmy nawet do sąsiadującej z naszą ulicy, kiedy wór był pełny… To strasznie smutne jak ludzie zaśmiecają nasz piękny świat, ale dzieci miały niesłychaną frajdę. One po prostu uwielbiają biegać wzdłuż drogi i po sąsiadującej z nią łące, włazić w chaszcze gdy trzeba i wykrzykiwać z radością “o, śmieć!”. Potem przybiegają do mnie i wrzucają swe “cenne” trofeum do naszego ruchomego śmietnika o sile napędowej w postaci moich mięśni (na końcu było co dźwigać!). Przyjemne z pożytecznym i to potrójnie pożyteczne – dzieci mają ruch na świeżym powietrzu, świat staje się piękniejszy a ja bardziej umięśniona. 😉

Dodaj komentarz