Chyba raczej powinna nam pani zazdrościć

Odkąd jestem mamą czwórki dzieci – czyli w przeciągu kilku ostatnich tygodni – co chwila spotykam się z osobami, które dowiedziawszy się o naszym dorobku, ze szczerą nutą empatii w głosie i wzrokiem pełnym politowania, składają mi wyrazy współczucia. Doprawdy nie potrafię tego pojąć! Ich przeciągłe “Współczuję…” wprawia mnie w prawdziwe zdumienie a nawet rozbawienie.
Wczoraj znowu to samo. Tym razem od sprzątaczki w przychodni dziecięcej. Widząc mnie z dwoma naszymi synami i najmłodszą pociechą, zapytała czy ta najświeższa to dziewczynka. Po otrzymaniu twierdzącej odpowiedzi, z ulgą zaczęła mnie pocieszać, że “no to chociaż tyle dobrze”. Nie zważając na ten komentarz, dodałam z dumą, że jeszcze mam jedną córkę – 4 i pół-letnią. Teraz pani straciła już kompletnie rezon i w osłupieniu wykrztusiła “no to naprawdę współczuję!”. Odpowiedziałam, zdziwiona jak zawsze (o co tym ludziom chodzi?!), że my tak chcieliśmy i że raczej powinna nam zazdrościć a nie współczuć.

Cała ta sytuacja wydawała mi się raczej śmieszna do momentu dzisiejszego incydentu z naszym najstarszym synem. Spotkaliśmy się ze znajomymi i w pewnym momencie syn powiedział, pełnym rozgoryczenia głosem, że ma “”trudną mamę”. Zrobiło mi się trochę wstyd (“co sobie ludzie pomyślą, że mój syn taki niewychowany i że w towarzystwie skarży się na własną matkę”), ale tak naprawdę również mnie to zdziwiło i zastanowiło. O co mu właściwie chodzi? Nigdy tak o mnie nie mówił. Że niby mu ze mną trudno? On raczej nie był nigdy skory do myślenia o mnie w takich kategoriach. I nagle mnie oświeciło! Jak na 6-latka przystało nie dobrał właściwie słów! Nie chodziło mu o to, że ma trudną matkę, tylko że niby mi jest trudno, bo mam dzieci! Po krótkim wywiadzie, w którym powołał się “na tą panią wczoraj w szpitalu” (czytaj: w przychodni), zrozumiałam skąd w jego kochanej główce ten wyrzut, że niby jego mamie jest ciężko przez niego! I wtedy przestały mnie bawić te wyrazy współczucia. Pojawiła się złość. Jak można mi współczuć bycia mamą najcudowniejszych Istot świata i jeszcze mieć czelność robić to W ICH OBECNOŚCI?! Wtedy dopiero zrozumiałam jak one muszą się czuć, słysząc takie komentarze…

 

Zdjęcie –

Osoby fotografie designed by Senivpetro – Freepik.com

3 myśli na temat “Chyba raczej powinna nam pani zazdrościć

  1. Niestety w naszym społeczeństwie bardzo powoli dojrzewa opinia, że wielodzietność to nie patologia.
    Ja miałam sytuację w pracy, że podczas spotkania z dostawcą zostałam zapytana, które to dziecko noszę pod sercem? Trzecie!- odpowiadam z dumą. Na co Pan z dobrotliwym uśmiechem oznajmia: Niech Pani się nie przejmuje, to było na pewno wielkie zaskoczenie dla Pani, ale poradzi sobie Pani…
    ?????
    Zaskoczenie?! Raczej duma z męża, że szybko poszło jak zwykle! – chciałam mu odpowiedzieć 😉

  2. Kochani! Bóg hojnie obdarowuje dziećmi tych, którym bardzo ufa:) Wanda Półtawska mówi, iż przeprowadzone wiele lat temu badania wykazały, iż postawa macierzyńska kobiety rozwija się dopiero po trzecim porodzie; dlatego też im więcej porodów, tym bardziej rozwinięta postawa matki. Macierzyństwo to postawa rosnąca, tak, jak miłość:) U nas też na razie cztery skarby:) serdecznie Was pozdrawiamy Asia&Andrzej 😉

Dodaj komentarz