Różnice

Hmmm… Zacznę od tego, że dowiedziałem się, że tak się nie prowadzi bloga –  jeden wpis na trzy miesiące. Cóż, tematy nie pojawiają się z kapelusza, nie będę też relacjonował mojego życia rodzinnego po to, by zrobić ruch w interesie. Każdy temat jakoś pracuje we mnie. Raz jest to krótki okres, ale częściej długi. A teraz …

 

Piszę ten post, mając świadomość, że wiem co jest początkiem, ale do końca nie wiem, do czego dojdę. To tak jakby się kłóci z pierwszym akapitem, ale na szczęście nie do końca. Wiem o czym chcę napisać, ale… im więcej  o tym myślę, tym więcej mi się opcji uruchamia, więc może być ciekawie.

Co to ja chciałem… a tak! Więc ostatnimi czasy kilka sytuacji życiowych zmusiło mnie do przemyślenia kwestii różnic między ludźmi. Nie chodzi mi o różnice między kobietą a mężczyzną, inaczej ten wpis musiałby mieć wielkość małej encyklopedii. Nie, nie. Chodzi mi tu o ogólne różnice między każdą istotą ludzką na tym świecie. Ale zacznijmy od początku.

Jak wszystkim wiadomo, czyny podlegają ocenie. Jest pewien zasób ogólnych zasad, które ustalają co jest w porządku, a co nie. Oczywiście w każdym kraju jest nieco inaczej, ale są zasady, dzięki którym mamy coś takiego jak moralność, ale…. My ludzie jesteśmy egoistami, to żadna nowość, prawda stara jak świat. Tak naprawdę w głębi serca każdy z nas chciałby, aby wszyscy byli tak jak on by tego chciał. Stąd właśnie bierze się nasze ocenianie innych, często przykryte dla niepoznaki krytykowaniem czynów danej osoby, ale w gruncie rzeczy często z tego wynika nasza krytyka ogólna dotycząca charakteru, wychowania i innych rzeczy. I właśnie to jest sedno tego posta: różnice między ludźmi, a dokładniej różnice nie podlegające, albo inaczej, nie podpadające pod ocenę moralną. O co chodzi?

A no jak zwykle przykład jest najlepszy, a więc z mojego podwórka, pierwszy lepszy. Otóż jestem osobą, która lubi nie przejmować się pewnymi konwenansami. Uważam, że jeżeli coś nie jest złe moralnie, to można to wykonać, a szczególnie tyczy się to takich spraw, które mogą ułatwiać życie. Oczywiście często jest to związane z najzwyklejszym wyśmianiem przez ludzi przywiązanych do niepisanych praw i zaleceń. Otóż w pewnym okresie czasu doszedłem do wniosku, że świetnym sposobem poruszania się po mieście jest hulajnoga. Oczywiście zakupiłem ją i byłem zachwycony. Pozwalała poruszać się niemal tak sprawnie jak rowerem, ale… no właśnie… Przecież na hulajnogach jeżdżą dzieci, a nie dorośli. W związku z tym co chwila widziałem śmiech na ulicy, a nawet głupie teksty rzucane przez osoby jadące samochodami. Nawet w parku budziłem sensację. Pytam się :

CZEMU???

 

Czemu?? No zajmijmy się tym. Moralnie robię coś złego? Nie! Łamię prawo? Nie! No więc zostają konwenanse i niepisane zasady. I ja się pytam, dlaczego ? Dlaczego ludzie na podstawie poruszania się innym pojazdem oceniają mnie jak wariata?  A teraz przenieśmy się na zachód. Moi drodzy, o ile mi wiadomo, biznesmeni w garniakach za setki euro jeżdżą do pracy na: rolkach, skuterach, rowerach, no i co ciekawe, podobno na hulajnogach… bo to ekologiczne, sprawne i nie stoi się w korkach. I tam to nic dziwnego, a u nas? Gdyby nagle dużo ludzi zaczęło zasuwać po mieście na hulajnogach, to czy przypadkiem nie byłoby to nagle STYLE’a? OK. Dużo pytań, ale jaki jest cel tego wywodu? Otóż chciałbym uzmysłowić wam, a może przede wszystkim sobie, że ocenianie człowieka za jego życie nie ma sensu. No niby każdy zna chrześcijańską zasadę „patrz na belkę w oku swoim”, ale ja mimo tego chciałbym wam powiedzieć:

Ocenianie nie ma sensu !

Jaki to ma cel? Ma ktoś pomysł?

Ja mam!  My sobie poprawiamy humor, oceniając innych. Niby to też oczywiste, ale jakże trudne. Słuchajcie, naprawdę, widzę to po sobie. Niby nic, ale jak to przyjemnie obgadać, jak to koleżanka lub kolega coś robią inaczej. Jakże to fajne i miłe. Ale to naprawdę nie ma żadnych podstaw. No bo jakie ja mam prawo do tego? Skąd mogę wiedzieć, jak ten człowiek się uformował w życiu? Czy ja go znam? Czy mam powody by oceniać coś, czego nie można ocenić? Przykład z brzegu, jestem ogólnie gadułą, czego chyba się można domyślić, oczywiście gdy gadam za dużo, tak że nie dopuszczam kogoś do głosu, to oczywiście jest to obiektywnie złe, ale czy gadulstwo samo w sobie może być ocenione? No nie! No właśnie nie, bo to cecha charakteru, której się nie wybiera. Ot taki już jestem i co więcej, takie gaduły są potrzebne na tym świecie, bo słowo to pokarm naszej duszy. Tutaj dygresja, że skoro słowo jest pokarmem, to warto, abyśmy się dobrze odżywiali.  Nie wolno nam obgadywać i oceniać jeszcze z innego powodu… KAŻDY  z nas gdzieś w jakiś sposób jest dziwakiem, w związku z tym, każdy z nas może być wyśmiany, obgadany, oceniany. Każdy, nawet jeśli nie ma za co, może być zjechany  przez innych do gruntu, ot tak dla radochy. Czy jest to powód, by samemu tego nie robić? No cóż, ktoś musi zacząć… ktoś musi być tym mądrym.  Jeśli sobie uzmysłowimy, że obgadywanie to zasłona dymna przed naszymi wadami, to też może zaczniemy wreszcie od siebie i będziemy pracować nad tym, co obiektywnie złe w naszym życiu.

 

Ale żeby nie było, ja ciągle mówię o tej warstwie zachowań i czynów człowieka, które nie podlegają ocenie. Natomiast każde zachowanie i czyn, który jest moralnie zły, podlega takowej ocenie i powinien być piętnowany. I tu paradoks, jakich wiele w naszym życiu. Często właśnie takich rzeczy nie ruszamy. Ktoś chodzi z wielkim psem bez smyczy i kagańca po parku, ale my nawet nie piśniemy słowa, tylko w myślach albo w gronie „swoich” powiemy, jak nieodpowiedzialne to jest zachowanie. Kochani, biję się w pierś, bo piszę o sobie. Taka prawda! Może głoszę utopię, no bo jak tak wszyscy przestaliby obgadywać, jaki świat by był inny. Pewnie nie ma szans, ale… powiem wam, że warto zmienić to u siebie. Mam znajomego, którego podziwiam właśnie za taką postawę. Taki człowiek wzbudza szacunek i, co więcej, takiego człowieka głupio by obmawiać czy oceniać, wiedząc, że on by tego nie zrobił. Szacun przez wielkie S.

 

Wiecie, mam wrażenie, że nie odkryłem Ameryki. Wszystko to jest ogólnie znane i jasne, ale czy naprawdę? Czy to nie są zwyczajne puste, górnolotne słowa, taka przykrywka? Może nie, a może… Ja zaczynam moją przygodę z mówieniem „sprawdzam” wobec siebie. Może coś odkryję ciekawego.

Pozdrawiam

Jedna myśl na temat “Różnice

Dodaj komentarz