Katolik – frajer czy farciarz?

No to się teraz zaczną komentarze…
Nie będę owijać w bawełnę – farciarz jak cholera! Sens istnienia jest dla niego jasny. Skąd przyszedł i dokąd zmierza – oczywiste. A ponadto: na tacy ma podane co jest dobre, a co złe. Nie po to, żeby nie musieć myśleć samodzielnie! Absolutnie nie po to! Ale po to, aby być szczęśliwym, aby nie błądzić, nie ranić siebie i innych.

-A gdzie podane?
-W Biblii (to mają wszyscy Chrześcijanie) i w nauce Kościoła (np. Katechizm Kościoła Katolickiego).

-A czemu ufać Kościołowi Katolickiemu?
-Bo wywodzi się on wprost od Piotra, któremu Jezus opiekę nad Swoim Królestwem tu na ziemi powierzył.

-A czemu wierzyć w to, co pisze Biblia, czyli również w Jezusa Chrystusa jako Boga?
-Bo zasługują na wiarę, a argumentem jest MIŁOŚĆ.

Chrześcijaństwo to religia miłości, w której sam Bóg jest miłością i z miłości oddał za nas swe życie w Jezusie Chrystusie. Cała nauka Jezusa streszcza się w miłości. Gdyby cały świat wprowadził w życie Jego naukę, nastałby pokój. Oczywiście takie nauczanie znajdziemy i w innych religiach, ale tylko Chrześcijaństwo wierzy, że jest jeden Bóg, który oddał za nas Swoje życie, który nas rozumie dogłębnie, współodczuwa w naszych słabościach. Tylko ta religia wyznaje Boga, który jest wszechmogący a jednocześnie tak ludzki, który nie zostawia nas samych, lecz daje nam Siebie do końca, karmi nas Sobą! Umacnia i prowadzi, jest bardzo bliski, jest w człowieku, nie trzeba Go szukać daleko. A jednocześnie jest w Kościele. O, właśnie – powracamy do tematu:

Kościół.

Tak bezlitośnie atakowany przez współczesny modny światopogląd. Bo Kościół nie jest trendy. Nie mówi tego, co celebryci, nie kieruje się gwiazdami ani modą. I całe szczęście!!! Można mu zaufać, bo wprawdzie Bogiem nie jest, ale przekazuje to, co Bóg ma nam do powiedzenia. A jak pisałam wcześniej („Po co nam gwiazdy?”), tylko Bogu warto ufać, bo tylko Bóg jest bezgranicznie mądry i pragnący naszego szczęścia. A właśnie Kościół nam tą Jego mądrość ukonkretnia. A więc Katolik-farciarz, jak stąd do nieskończoności – receptę na nieskończone szczęście ma podaną jak na talerzu. Inni Chrześcijanie – moi Bracia w wierze, których bardzo szanuję i miłuję – mają trochę trudniej – interpretacja Biblii we własnym zakresie. A to nie lada wyzwanie i niestety obawiam się, że łatwo się pogubić. A katolik bazuje, wprost wyrasta z tego co przez 2 tysiące lat mądrzy ludzie już wyinterpetowali i to w jedności z Kościołem właśnie. Tutaj trudno o pomyłkę. Ponadto Kościół Katolicki prowadzony jest przez Boga samego (od Piotra – sam Jezus mu to zapewnił, o czym już było powyżej), więc to, co ci mądrzy ludzie wyinterpretowali właśnie w jedności z Kościołem, od Boga pochodzi. A wszystko to po to, żebyśmy byli szczęśliwi. Tak naprawdę, wszystko rozbija się tylko o to. Katolicyzm to jedna wielka „instrukcja obsługi” człowieka. Instrukcja szczęścia.

Katolik to farciarz.

I powstrzymajcie się od tych wszystkich najazdów na Kościół, że księża pedofile, że wyprawy krzyżowe, że grubasy i obżartuchy.
Mnie tym nie zrazicie, bo sama też nie jestem idealna. Bo Kościół składa się z… uwaga!

G R Z E S Z N I K Ó W
Tak – grzeszników. Każdy jego członek to grzesznik, ale w całości Kościół jest Ś W I Ę T Y, to znaczy głoszący naukę prowadzącą do szczęścia, prowadzony przez Ducha Świętego. Oficjalne nauczanie Kościoła służy dobru i szczęściu człowieka. Dlaczego więc go nie słuchać? Ja chcę być szczęśliwa, więc słucham. A co ciekawe, także rozumiem, bo to nauka logiczna, niesprzeczna z rozumem. Nawet jednak, gdy czegoś nie rozumiem, to ufam, bo wiem że nie jestem mądrzejsza od ludzi, którzy przez dwa tysiące lat Kościół tworzyli. Oni wszyscy razem wzięci – te łebskie umysły dwóch tysięcy lat wzięte do kupy – wybaczcie, ale są mądrzejsze od każdego z nas wziętego z osobna.

Dlatego właśnie jeśli chcesz być szczęśliwy – słuchaj Kościoła. Nie krytykuj, nie wyśmiewaj, nie szydź. Zastanów się. Przemyśl. Jeśli chcesz być szczęśliwym człowiekiem – słuchaj Kościoła.

Dodaj komentarz